| Powitanie | Archiwum | Osiągnięcia | Zawodnicy | Rekordy |
| Galeria | Adresy | Przyjaciele | O autorze |
"I would like to go back to Trieste because I remember some nights walking along the streets in the summer and thinking over some of the phrases in my stories". James Joyce
|
W Triescie wylądowaliśmy ok 18.40. Po ok 30 min jazdy dotarliśmy do hotelu. Niestety, powyższa fotka przedstawia ratusz, nie hotel! "Colombia" wygląda nieco skromniej:-) Do tego na posiłki dochodzić trzeba ok 15 min. Treningu już nie zrobiliśmy, było za późno. Kolacja, odprawa i spanie do 7.
Już po treningu. Pływalnia całkiem fajna. 1800m wystarczyło na rano. Ola
zaczyna pływać lekko i dynamicznie. Mam coraz większą nadzieję, że ten
nietypowy BPS nie skończy się katastrofą:-) Może być wręcz odwrotnie... Listy
startowe typowe, kto umie pływać ten przyjechał. Nie ma Tereski Rohmann,
mistrzyni Europy z Wiednia na 200zm. Leczy kontuzję barku. Groźna wydaje się
Segat, mistrzyni na 200 mot z Dublina, na pewno Seppala. Niepokoi mnie
Svietlana Khaklova. Obserwowałem jej trening w Montrealu, byłem pod wrażeniem. No i
Kasia Baranowska. Na pewno jest w wielkiej formie. Ale Kasi nie żałuję:-)))
Nastroje w ekipie bojowe. Sądząc po komentarzach i wywiadach jeszcze z Polski,
szykuje się grad medali.
Wieczorem chwila na przemyślenia. Dostajemy wiadomość, że u jednego z członków ekipy wykryto THC. Badania przeprowadzone były jeszcze w Polsce. Próbki innych zawodników czekają jeszcze w kolejce do analizy. Czy na jednym się skończy? Dosłownie 5 min przed podaniem tej informacji przez "Słomę", Piotrek Albiński z którym mieszkam w jednym pokoju, opowiadał mi historię z Alabamy. Zawodnicy sami, bez wiedzy trenera, wykluczyli swoich kumpli na tydzień z treningów, gdy stwierdzili że ci pili alkohol. Podobno czerpiemy przykłady ze światowych potęg pływackich:-(
Dziwny dzień dla mnie. Ola zdobywa srebrny medal na 200 zm, za Kasią Baranowską. Rok temu, ja i Mirek Drozd marzyliśmy o takim układzie, choć nie koniecznie w tej kolejności:-) Wielka radość! Dlaczego napisałem dziwny a nie radosny? Dużo przemyśleń! Adrenalina nagle gdzieś spłynęła - miałem kilka smutnych chwil. Może kiedyś o tym napiszę...
Triest jest bardzo ładny, ciekawy. Na basen i z powrotem chodzę najczęściej pieszo, zwiedzam, chłonę atmosferę tego portowego miasta.
Wczoraj zasugerowałem Oli możliwość wycofania jej z "pięćdziesiątki"
motylkiem. 5 startów w ciągu dnia to może być dla niej za dużo. Była jednak
twarda:-). Będzie pływać - za to ją podziwiam, choć nie wiem czy to rozsądna
decyzja - więc podziwiam ją jeszcze bardziej. Lubię nierozsądne decyzje:-)
Najpierw eliminacje 50 mot - 26,52. Potem, po 32 minutach 100 zm - 1:01,66,
pierwszy czas. Po południu półfinał 50 mot - 26,50 i po 63 min półfinał 100 zm
- 1:01,13. 17 setnych sekundy przed Seppalą. Seppala jednak pół godziny
wcześniej miała medalowy finał 100 dow. Po tym biegu pewien kłopot - za 15 min
finał "pięćdziesiątki" motylkiem! Jak tu wypocząć?! Ola nie ma nawet sił zejść
na dół na odnowę. Leży pod ścianą i wcina żel energetyczny. Naprawdę imponuje
mi jej postawa! W finale 26,56 - 6 miejsce. Marzenie dla wielu, dla nas zabawa
w dobrym stylu. Jeszcze tylko rozpływanie i do hotelu.
Na koniec słowo o największej dzisiejszej radości. Kasia Dulian wywalczyła
srebro na 200 klas! Aż dziwię się, że jej trener, "Genarał" utrzymał się
na nogach, tak wskakiwaliśmy na niego z radości. Uściskom nie było końca. Nie
zapomnieliśmy także od Kasi:-) Przy okazji kolejne refleksje. M. Drozd
wielokrotnie powtarza: "w wielości siła". Istnieje wiele dróg, słuszność
jednej nie wyklucza innych. Na najwyższym poziomie trening musi być
indywidualny. W sporcie, grze na pianinie, nauce śpiewu. Trzeba być ignorantem
żeby tego nie zauważać i nie rozumieć. Albo trzeba mieć złą wolę.
Już drugi dzień wieje bora, taki tutejszy halny. Momentami trudno iść. Na
ulicach poprzewracane motocykle. Fajnie jest, coś się dzieje:-). Wczoraj
wieczorem poszliśmy na "miacho" coś zjeść. Na spaghetti. Ja dostałem pizzę
śmietankową (?), Mirek kopytka z kapustą. Jedynie "Generał" trafił dobrze,
jakiś dziwny makaron nieźle przyprawiony. Przy wyjściu kucharz podawał dłoń,
szkoda, że ulepioną w mące i oleju. Ale było miło:-) Pozostanę chwilę przy
jedzeniu. Stołujemy się w knajpie, gdzie posiłki komponujemy sobie w dowolny
sposób, byle zmieścić się w 17 euro. Bardzo fajnie jesteśmy rozliczani.
Kobieta przy kasie nalicza często podwójnie, tak by cena "doszła" do 17. Jeśli
czasem nałożymy sobie więcej, na ogół trzeba dopłacać. Ciekawa filozofia.
Zapowiada się interesujący wieczór. Hit wieczoru, 18.12 finał 100 zm! Czy Ola
wywalczy kolejny tytuł? Zobaczymy za kilka godzin, atmosfera gęstnieje,
zaczynam odczuwać emocje. Jeszcze czterysta dow dziewczyn z Pauliną Barzycką w
roli głównej. Czy Paulinie uda się wywalczyć pierwszy medal ważnej
międzynarodowej imprezy? Szanse wydają się wielkie. Wiele miesięcy zgrupowań,
ciężka praca, wielki talent i determinacja muszą doprowadzić do sukcesu!
"Korzeń" w el na 200 mot oszczędzał się mocno. Chyba zaatakuje rekord świata.
Może mieć szanse, jest świetnie przygotowany. Pokazał to zdobywając pierwszego
dnia srebro na 400 dow.
Jest 14.45.Za godzinę wskakujemy w autobus na basen.
24.00
Już dawno po wszystkim. Koniec mistrzostw. 100 zm Ola zaczęła dość mocno.
Znakomita reakcja - 0,71. Niezłe 25 delfinem, równo z Seppalą i Schreuder.
Bardzo dobry grzbiet, zdecydowanie poniżej 15 sek. I koniec. Na 3 nawrocie
równo Ola, Schreuder i Seppala. Ostatni basen rozstrzygnął wszystko. Ola na 4
miejscu! Ktoś nam kiedyś powiedział: nie zmieniajcie tego co wam przyniosło
sukces. Zmieniliśmy wszystko. Znakomity program, który przynosił wybitne
sukcesy przez kolejne dwa lata legł w gruzach. Nowe bodźce nie sprawdziły się.
Czas na bardzo poważne przemyślenia. Na radykalne zmiany.
"Barzyka" 7 na 400 dow, szkoda dziewczyny. Smutek, łzy. Normalny sport. Jutro
"odbije" sobie na 200 dow. Trudno wyobrazić sobie, że nie zdobędzie
medalu!
"Korzeń" jak przewidywałem. Rekord Mistrzostw Europy, blisko rekordu świata!
Oczywiście złoto, gratulacje. Phelps może czuć się zagrożony.
Na wieczornej "odprawie" "Słoma" kilkakrotnie podkreślał, że nie wie jak to
się stało, że Ola została bez medalu. A skąd ma niby wiedzieć? A przecież
wystarczyło się zapytać!
Nie obyło się bez miłych chwil. Tym razem "wisieliśmy" na M. Droździe. "Sawrym"
poprawił o 14 sek rekord Polski! Wystarczyło to na brąz! Radość w naszym
"obozie". Szczera radość!
Wieczorami rozmawiam z trenerami z innych krajów. Jak to wszystko może inaczej
wyglądać! Jak może być i uczciwie i przyjemnie! Dlaczego u nas tak nie może
być? Dlaczego niszczy się tych, którzy myślą inaczej?! Którzy "płyną" własną
drogą? Dulian, "Wiśnia", "Sawrym", "Stachu",Agata, "Baranka" i Ola trenują po za
grupą centralną. Dlaczego nie daje się nam równych szans? Mówi się o jakiejś
fikcyjnej współpracy...
Pierwsza przespana noc. Teraz widzę, jak wiele napięcia we mnie było, jak wiele mnie to wszystko kosztowało. Podjąłem się szaleńczego zadania. Wygrałem? Przegrałem? I jedno i drugie. Pomimo rozbicia BPS'u wyprowadziłem Olę na srebro - wielki sukces. Jednak wynik na 200 i "setka" wykazały, że miałem rację. Chociaż wolałbym się mylić. Teraz smutek - wszystko mogło być inaczej. Co dalej? Pomimo smutku odczuwam spokój, przyszłość nie ode mnie już zależy. Zrobiłem co mogłem, wnioski są czytelne. Mogę tylko czekać. Z niecierpliwością czekam na powrót do Łodzi. Mogę teraz skupić się lepiej na pozostałych zawodnikach. Muszę jednak podwoić wysiłki. "Baba", Krzysia, "Ochman", Adrian, Leo i Luiza są tego warci. Już za kilka miesięcy kwalifikacje do Mistrzostw Europy w Budapeszcie. Czas brać się do roboty!
Kolejna godzina mija na obskurnym lotnisku. Wspominam wczorajsze party. Fajna impreza, wrażenie, jak zwykle wywarły nasze dziewczyny. Wyróżniały się urodą, elegancją, wdziękiem w tańcu.
Wiele rozmawialiśmy z trenerami, wstępnie analizując wydarzenia których byliśmy świadkami. Niewątpliwie odnieśliśmy wspaniały sukces. Wczoraj kolejne złoto zdobyła "Baranka", swoje pierwsze Sławek Kuczko i Beata Kamińska! Polski dzień! Pierwsza refleksja jest taka - po raz kolejny sukces odniosła koncepcja decentralizacji. Nawet licząc ilościowo, kto ile medali zdobył. Ważne by wiedzieć, że fakt, że sami prowadzimy swoich zawodników, nie oznacza, że nie korzystamy z doświadczeń innych. Że się zamykamy na wiedzę, na współpracę. Jest dokładnie odwrotnie. Współpraca zacieśnia się coraz bardziej. Mamy też zespoły fachowców różnych dziedzin - fizjologów, psychologów, lekarzy. Nie chcemy stworzyć grupy alternatywnej, podobnej np do Elite w lekkiej atletyce. Chcemy po prostu by nasza praca miała sens. I by nasi zawodnicy mieli optymalny trening. Chcemy pracować z grupą centralną, ale na sensownych, zdrowych zasadach.
15.30 - wciąż na lotnisku, tym razem w Rzymie. Już od godziny powinniśmy być w powietrzu. Jakieś kłopoty techniczne.
18.30 - już w autobusie do Łodzi! Na lotnisku mnóstwo dziennikarzy, fotoreporterów. Uciekłem w pierwszym dogodnym momencie. Wiem, wiem, tak się nie robi! Ale potrzebuję teraz spokoju...Ola została w Warszawie. Zdaje się, że Przemek Babiarz jutro robi jakiś program. Może się jeszcze kiedyś zobaczymy..:-)
Paweł Korzeńiowski AZS AWF Warszawa
Paulina Barzycka AZS AWF Warszawa
Sławek Kuczko AZS AWF Warszawa
|
Beata Kamińska AZS AWF Gdańsk
Kasia Dulian Victoria Racibórz
Ola Urbańczyk Trójka Łódź
Kasia Baranowska MKP Szczecin
Mateusz Sawrymowicz MKP Szczecin
|