Galerie:
Obóz w Wałczu – wzloty i upadki obozowiczów.
Autorstwa Laury Z., Agaty T. i Pauliny K.
Pierwszego dnia na basenie odbył się casting do „Piły VIII”. Kręcili nas i sprawdzali predyspozycje do roli. Wszystkim wyszło to nadzwyczaj dobrze. Wieczorem graliśmy w piłkę nożną, dziewczyny zdominowały chłopaków. Laura grała we wszystkich drużynach, a jednocześnie była komentatorem meczu. Nie chciała oddać piłki, gdyż uznała, że jest z nią emocjonalnie związana. Strzeliła również gola własnej drużynie, warto dodać, ze piłką do siatkówki. Była załamana…
Drugiego dnia treningi w obydwu grupach były intrygujące: grzbieciści pływali z kubkami na głowie, a delfiniści ćwiczyli w płetwach. Laura zadziwiła wszystkich pływaniem w białych skarpetkach. Rozciąganie wyszło nadzwyczaj dobrze, wszyscy jesteśmy sztywni jak kołki.
Trzeciego dnia na rannym treningu grupa trenera P jak
zwykle się kąpała (ha ha ha :D), zaś delfiniści dzielnie przepłynęli
W czwartym dniu rozpoczęliśmy nowe style, tym razem casting był do „Piły XVI” – nieźle nam wychodzi straszenie ludzi, powinny oglądać to jedynie osoby o stalowych nerwach i zaświadczeniu lekarskim od neurologa. Paulinę i Agatę spotkała straszna
historia. Rozpoczęło się od poszukiwania klapek (zaznaczmy, ze Agaty były różowe). Jedynym winnym jakiego znałyśmy był ratownik, który niezbyt nas lubi. Osądziłyśmy go o kradzież klapeczek, ale Ola zachowała trzeźwy umysł i udowodniła nam, że to tylko i wyłącznie nasza nieuwaga. Laurę wyjątkowo bardzo opuścił Bóg, ale to zaczyna być już normalne.
Czekamy na kolejne dni obozu, mamy nadzieję, że będzie jeszcze weselej. Kolejne castingi, treningi i nasze przygody.
PS Tak, wiemy, Laura jest ogromnie ciekawą osobą, więc opisywanie jej tutaj jest niezbędne. J
Już nastąpił :) (3 .02. 2009):
Kolejne dni obozu mijały wyjątkowo wesoło. Pożegnaliśmy naszych trenerów i zmieniliśmy grupę. Żabkarzo-delfiniści starli się teraz światowej sławy grzbiecistami (dziewczętom to odpowiada, myślą o przystojnym Lochte’m i aż chce się pływać!), zaś druga grupa męczy się z delfinem. Pływanie pomalutku idzie nam coraz lepiej, walczymy z naszymi słabościami i staramy się udoskonalić technikę. Na treningach są też prowadzone ciekawe rozmowy o filmach w kategorii wiekowej od lat sześćdziesięciu, w których występuje Laura. Może jakiś nakręcimy, jeśli starczy nam czasu.
Miłą niespodzianką było dla nas spotkanie z trenerem Drozdem, który przeprowadził z nami motywującą pogawędkę i przekazał pozdrowienia od swoich zawodników (I co, i co? Pozdrawiał Was kiedyś Mateusz Sawrymowicz?).
Główna bohaterka, Laura spotkała swoją przyjaciółkę z dzieciństwa, Matyldzie. Matylda była szczotką do czyszczenia podłogi, jej włośniki zostały zaniedbane i niestety… zginęła. Jednak okazało się, że zmartwychwstała, radości nie było końca.
W pokoju 116 prowadzone są terapie psychologiczne. Przygląda się im wiele osób i są pod wrażeniem zdolności Laury, Agaty i Pali w tej dziedzinie. Dzisiaj rozważałyśmy nad poważnymi dylematami np. dlaczego ludzie mają wcielenia Emily Rose? Ważne są w niej liczby. Uwaga, uwaga, prowadzona jest wersja dla głuchoniemych.
Uznaliśmy wszyscy, że możemy tutaj zostać do końca życia. Lekkie treningi, długie spanie, wyborowe towarzystwo, a przede wszystkim znakomici trenerzy ;-) Żyć nie umierać…
Kolejna
część „wzlotów i upadków”
zostanie opisana pod koniec obozu. Dodatkowo sporządzimy „Rankink gwiazt”
naszego obozu.
W przygotowaniu filmy, także ten o którym w
środowisku pływackim mówi
się już od dawna, przedstawiającym nowy produkt zaawansowanej
technologii - samopływające okularki SPIDOOO! Bądźcie cierpliwi!
Spełnią się Wasze marzenia - pływanie bez wysiłku i pracy!