|
Z KATARZYNĄ BARANOWSKĄ, podwójną złotą medalistką mistrzostw Europy w pływaniu, rozmawia Paweł Rydzyński
Gdyby ci ktoś przed rokiem powiedział, że dwukrotnie staniesz w Trieście na najwyższym stopniu podium, uznałabyś go za wariata? - Za wariata może nie, ale nie uwierzyłabym.
Jako osoba delikatna nie powiedziałabyś bowiem ostrego słowa. - Od razu delikatna? Nie przesadzajmy.
Jakie były założenia na 2005 rok? - Zakwalifikowanie się do
finału w mistrzostwach świata w Montrealu, gdzie byłam piąta na 200
metrów stylem zmiennym. O mistrzostwach Europy nie myśleliśmy.
Zostałaś uhonorowana przez PKOl nagrodą Nadziei Olimpijskich imienia
Eugeniusza Pietrasika. Wszyscy patrzą na Ciebie jako na kandydatkę do
podium w Pekinie. - Do tego daleka droga, ale mam ponad dwa lata, żeby się udało. Na szczęście.
Najszybsza w Europie, jedna z największych nadziei olimpijskichÉ Popularność nie peszy? -
Zajmuję się pływaniem, a nie studiowaniem popularności. Jeszcze się do
niej nie przyzwyczaiłam. Na pewno jest męcząca, ale miła.
Planujecie 6 medali w Trieście, zdobywacie 11. Jak to jest, że właśnie pływanie ciągnie teraz polski sport? - A co ja mogę powiedzieć? Trenujemy ciężko, dajemy z siebie wszystko.
Wszyscy tak mówią. - Ale nam wychodzi.
Macie świetnego trenera, Pawła Słomińskiego. - Ja na co dzień trenuję w Szczecinie pod okiem także świetnego Mirosława Drozda. Grupa pana Słomińskiego ma inny zestaw zajęć.
Nie przyszedł czas na eksperymenty? Może warto zacząć pływać motylkiem, kraulem? -
Odkąd w mistrzostwach Polski zaczęłam osiągać sukcesy w zmiennym, niech
tak zostanie. W czterech stylach składający się na zmienny nie mam
ulubionego.
Ile godzin dziennie trenujesz? - W wodzie spędzam 3,5-4 godziny, do tego siłownia.
Da się pogodzić treningi ze szkołą? - Bez problemu, ponieważ chodzę do Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Rano trening, potem nauka, po południu drugi trening.
Nie zamierzasz przyjeżdżać na studia do Warszawy, zostajesz w Szczecinie. Wciąż daleko od trenera kadry. -
Ale blisko trenera Drozda. W zasadzie wszyscy z którymi rozmawiam
rozumieją i szanują moją decyzję. Poza tym, choć też nie mamy idealnych
warunków, nie musimy tak jak koledzy w Warszawie wstawać na 5 rano na
pierwszy trening.
Gdybyś nie uprawiała pływania, kim chciałabyś zostać, - Nie zastanawiałam się nad tym. A na inne upodobania nie mam czasu.
Na razie musisz się zadowolić stypendium. Nie zazdrościsz, że tylko
wokół Otylii Jędrzejczak kręcą się indywidualni sponsorzy? Bardzo na to
narzeka choćby Paweł Korzeniowski. - O zazdrości nie ma mowy. Otylia
jest wielkim sportowcem, a to że sponsorzy się nią zainteresowali to
tylko dobrze o niej świadczy. Może do nas też ktoś zawita?
Otylia wróci? -Tak.
Jej powrót będzie motywacją i dla ciebie? - Oczywiście. Otylia jest lokomotywą polskiego pływania, pierwsza pokazała, że można osiągać sukcesy.
Ale po dwóch złotych medalach w Trieście i przed tobą otwiera się -
chcesz czy nie chcesz - szansa by podbić świat. Jesteś na to gotowa? -
Wszystko zależy od formy, okresu przygotowawczego. Robię to co umiem:
trenuję i pływam. Ale obiecywać nic nie będę. Nie wolno.
Dziękuję za rozmowę. |