16. 01. 2006      •  strona główna            •  kontakt
W KAŻDĄ ŚRODĘ KONKURS !!! CZYTAJ "ZDROWIE I URODA"
KRAJ
ŚWIAT
PERYSKOP
OPINIE/KOMENTARZE
SPORT
KULTURA
MANIFEST LEWICY

ZDROWIE
PARLAMENTARNA

 

REDAKCJA
OGŁOSZENIA
PRENUMERATA
ARCHIWUM

<<powrót
Obiecywać nie będę

Z KATARZYNĄ BARANOWSKĄ, podwójną złotą medalistką mistrzostw Europy w pływaniu,
rozmawia Paweł Rydzyński

Gdyby ci ktoś przed rokiem powiedział, że dwukrotnie staniesz w Trieście na najwyższym stopniu podium, uznałabyś go za wariata?
- Za wariata może nie, ale nie uwierzyłabym.

Jako osoba delikatna nie powiedziałabyś bowiem ostrego słowa.
- Od razu delikatna? Nie przesadzajmy.

Jakie były założenia na 2005 rok?
- Zakwalifikowanie się do finału w mistrzostwach świata w Montrealu, gdzie byłam piąta na 200 metrów stylem zmiennym. O mistrzostwach Europy nie myśleliśmy.

Zostałaś uhonorowana przez PKOl nagrodą Nadziei Olimpijskich imienia Eugeniusza Pietrasika. Wszyscy patrzą na Ciebie jako na kandydatkę do podium w Pekinie.
- Do tego daleka droga, ale mam ponad dwa lata, żeby się udało. Na szczęście.

Najszybsza w Europie, jedna z największych nadziei olimpijskichÉ Popularność nie peszy?
- Zajmuję się pływaniem, a nie studiowaniem popularności. Jeszcze się do niej nie przyzwyczaiłam. Na pewno jest męcząca, ale miła.

Planujecie 6 medali w Trieście, zdobywacie 11. Jak to jest, że właśnie pływanie ciągnie teraz polski sport?
- A co ja mogę powiedzieć? Trenujemy ciężko, dajemy z siebie wszystko.

Wszyscy tak mówią.
- Ale nam wychodzi.

Macie świetnego trenera, Pawła Słomińskiego.
- Ja na co dzień trenuję w Szczecinie pod okiem także świetnego Mirosława Drozda. Grupa pana Słomińskiego ma inny zestaw zajęć.

Nie przyszedł czas na eksperymenty? Może warto zacząć pływać motylkiem, kraulem?
- Odkąd w mistrzostwach Polski zaczęłam osiągać sukcesy w zmiennym, niech tak zostanie. W czterech stylach składający się na zmienny nie mam ulubionego.

Ile godzin dziennie trenujesz?
- W wodzie spędzam 3,5-4 godziny, do tego siłownia.

Da się pogodzić treningi ze szkołą?
- Bez problemu, ponieważ chodzę do Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Rano trening, potem nauka, po południu drugi trening.

Nie zamierzasz przyjeżdżać na studia do Warszawy, zostajesz w Szczecinie. Wciąż daleko od trenera kadry.
- Ale blisko trenera Drozda. W zasadzie wszyscy z którymi rozmawiam rozumieją i szanują moją decyzję. Poza tym, choć też nie mamy idealnych warunków, nie musimy tak jak koledzy w Warszawie wstawać na 5 rano na pierwszy trening.

Gdybyś nie uprawiała pływania, kim chciałabyś zostać,
- Nie zastanawiałam się nad tym. A na inne upodobania nie mam czasu.

Na razie musisz się zadowolić stypendium. Nie zazdrościsz, że tylko wokół Otylii Jędrzejczak kręcą się indywidualni sponsorzy? Bardzo na to narzeka choćby Paweł Korzeniowski.
- O zazdrości nie ma mowy. Otylia jest wielkim sportowcem, a to że sponsorzy się nią zainteresowali to tylko dobrze o niej świadczy. Może do nas też ktoś zawita?

Otylia wróci?
-Tak.

Jej powrót będzie motywacją i dla ciebie?
- Oczywiście. Otylia jest lokomotywą polskiego pływania, pierwsza pokazała, że można osiągać sukcesy.

Ale po dwóch złotych medalach w Trieście i przed tobą otwiera się - chcesz czy nie chcesz - szansa by podbić świat. Jesteś na to gotowa?
-  Wszystko zależy od formy, okresu przygotowawczego. Robię to co umiem: trenuję i pływam. Ale obiecywać nic nie będę. Nie wolno.

Dziękuję za rozmowę.


<<powrót