| Powitanie | Archiwum | Historia | W³adze | Rekordy |
| Galeria | Adresy | Trenerzy | O autorze |
P³yn±æ w³asn± drog±
Dziennik £ódzki 22 lipca 2005
Mariusz Wêdrychowicz, trener Aleksandry Urbañczyk p³ywaczki MKS Trójka:
- To nie jest tak, ¿e trener ma prawo do swojego zawodnika. Pytanie
zasadnicze brzmi: czy zawodnik ma prawo do pracy ze swoim trenerem?
Marek Kondraciuk: - Trener mistrzyni Europy jedzie na mistrzostwa ¶wiata
jak turysta, kibic, bez akredytacji, bêdzie musia³ stan±æ w kolejce do
kasy po bilet, ¿eby obejrzeæ wystêp swojej podopiecznej. To kuriozalna
sytuacja i dyskomfort dla Oli.
Mariusz Wêdrychowicz: - Mia³em byæ nawet dziennikarzem, wys³annikiem
jednej z rozg³o¶ni radiowych, ale nie uda³o siê. Nie dosta³em
akredytacji z Polskiego Zwi±zku P³ywackiego, wiêc musimy sobie radziæ z
Ol± sami. Jadê na koszt Uniqi, jej sponsora, a o to, ¿eby mieæ kontakt z
moj± zawodniczk± choæby podczas treningu bêdê siê martwi³ na miejscu.
-Relacje pana i Oli z PZP wywo³uj± wiele komentarzy. Jak pan my¶li,
dlaczego?
- Ola osi±gnê³a ju¿ spektakularny sukces, zdoby³a z³oto i srebro na
mistrzostwach Europy, a wiêc wszyscy na ni± patrz±. Nie tylko jednak ze
wzglêdu na osi±gniêcia. Równie¿ dlatego, ¿e zdecydowa³a siê pracowaæ
poza kadr±. Tam mia³aby towarzystwo, nie trenowa³aby samotnie, mia³aby
pieni±dze, atrakcyjne wyjazdy - RPA, USA, Chiny. Tydzieñ przed
Montrealem aklimatyzowa³aby siê w Stanach Zjednoczonych. Ona z tego
zrezygnowa³a, wiêc wielu to dziwi. To by³a decyzja Oli.
-W ¶rodowisku pojawiaj± siê jednak g³osy, ¿e podjêta pod pana wp³ywem.
- To bzdura! Ola nie jest szaf±, któr± mo¿na przestawiaæ wed³ug swojego
uznania. S±dzi pan, ¿e gdyby jej siê ¼le ze mn± pracowa³o, to tkwi³a by
tu? Ja móg³bym sobie mówiæ, a ona zrobi³aby to, co by chcia³a.
Oczywi¶cie cieszê siê, ¿e podjê³a tak± decyzjê, ale proszê pamiêtaæ, ¿e
oznacza ona dla mnie równie¿ wielk± odpowiedzialno¶æ. Z punktu widzenia
czysto ¿yciowego najwygodniej by³oby mi przekazaæ Olê do trenera kadry
Paw³a S³omiñskiego. Mia³bym spokój, dostawa³bym jakie¶ tam gratyfikacje
finansowe, by³bym wygodnym cz³owiekiem dla PZP, niekontrowersyjnym. To
ja by³bym w roli oceniaj±cego: jakby siê nie powiod³o, to móg³bym mówiæ,
¿e da³em mu mistrzyniê Europy i co? Jakby by³y sukcesy, to garstka
splendoru spad³aby i na mnie, pewnie dosta³bym jakie¶ nagrody z
ministerstwa, albo od w³adz wojewódzkich. Tylko, ¿e to nie o to chodzi.
Mam duszê sportow± i ryzykujê, tak samo jak Ola.
-Zaufanie zawodnika, to fundament wspólnej pracy, ale i du¿a satysfakcja?
- Tak to odbieram. Podczas zimowych mistrzostw Polski prezes PZP
powiedzia³ Oli: mo¿esz zostaæ ze swoim trenerem, ale nie masz nic.
Zdecydowa³a siê zostaæ, choæ wtedy jeszcze nie mia³a sponsora, nie mia³a
zagwarantowanych pieniêdzy na szkolenie. To by³ dla mnie wa¿ny dowód
wielkiego zaufania. Nawet teraz, po paru miesi±cach, kiedy jestem o co¶
z³y na Olê - od czasu do czasu to siê zdarza - zaraz sobie przypominam
tamt± sytuacjê. Jak ja mogê nie ufaæ dziewczynie, która co¶ takiego
zrobi³a. Przed Montrealem spyta³em Olê: chcesz przygotowywaæ siê u
trenera S³omiñskiego? Powiedzia³a, ¿e nie. Bez znaczenia by³ nawet
argument, ¿e indywidualne przygotowania bêd± drogo kosztowa³y - i to z
jej pieniêdzy, które ma do dyspozycji od sponsora. Obliczyli¶my, ¿e
poch³on± one 25 tysiêcy z³otych.
Ta wasza indywidualna droga chyba jednak nie wszystkim w zwi±zku siê
podoba?
- Relacje z PZP s± zgodne z warunkami, jakie zosta³y ustalone na
pamiêtnym spotkaniu w O¶wiêcimiu: pracujemy poza kadr±. To nie jest tak,
¿e trener ma prawo do swojego zawodnika. Pytanie zasadnicze brzmi: czy
zawodnik ma prawo do pracy ze swoim trenerem? Podnios³em kiedy¶ tak±
kwestiê: co musi zrobiæ zawodnik, jaki wynik osi±gn±æ, jaki sukces
odnie¶æ, ¿eby mia³ prawo do pracy ze swoim trenerem, z którym chce
wspó³pracowaæ? Otrzyma³em odpowied¼, ¿e zawsze mo¿e, ale wtedy szkolenie
nie jest finansowane przez zwi±zek.
-Odnoszê jednak wra¿enie, ¿e mimo odrêbnej drogi powinna istnieæ jaka¶
forma wspó³pracy z kadr±.
- Trochê ubolewam, ¿e nie mamy mo¿liwo¶ci takiej wspó³pracy. Bardzo
chêtnie bym skorzysta³ z do¶wiadczeñ Paw³a S³omiñskiego i Piotrka
Wo¼nickiego, którzy prowadz± kadrê, ale nie mam takiej szansy. Korzystam
natomiast, zreszt± z wzajemno¶ci, z do¶wiadczeñ szczecinianina Mirka
Drozda. Jeste¶my w kontakcie telefonicznym, je¼dzimy na zgrupowania,
wymieniamy do¶wiadczenia. Podobnie ze S³awkiem Pliszk± z Lublina.
Szkoda, ¿e takich relacji nie ma z trenerami kadry. To sprzyja rodzeniu
siê podejrzeñ o jakie¶ kontrowersje, roz³am miêdzy nami a kadr±. To w
zasadzie jedyny problem.
Zwi±zek ma swoj± koncepcjê centralizacji.
- ... ale Ola siê z ni± nie godzi. Ja uznajê, ¿e jej zdanie jest
najwa¿niejsze, uzasadnione, a nie emocjonalne. Nie tkwi± w nim ¿adne
wzglêdy sentymentalne. Na najwy¿szym poziomie praca musi byæ
indywidualna. Nie mo¿na pogodziæ treningu tak ró¿nych zawodniczek - pod
ka¿dym wzglêdem, fizycznym, psychicznym, mentalnym - jak Otylia
Jêdrzejczak i Ola. Czy jest sens, aby próbowaæ pogodziæ pracê tak
odmiennych indywidualno¶ci? Nie widzê ¿adnego powodu. To co robimy
przynios³o ju¿ osi±gniêcia, s± postêpy, jest satysfakcja z pracy, wiêc
po co to zmieniaæ?
-Czego oczekuje pan po starcie Oli w Montrealu?
- Awansu do fina³u na 50 m motylkiem. My¶lê, ¿e jest realny. Kiedy Ola
p³ywa³a w 28,13 by³ to siódmy czas na ¶wiecie. Teraz ma 26,94 i jest
dziesi±ta, ale liderka p³ywa w 26,30. Czo³ówka zagê¶ci³a siê wiêc.
Na Montrealu ¶wiat siê nie koñczy. Jakie s± plany strategiczne?
- Oczywi¶cie olimpiada w Pekinie, ale tam bêdzie piekielnie trudno. Nikt
chyba nie jest w stanie przewidzieæ jak. Chiñczycy objêli selekcj± pod
k±tem igrzysk 500 milionów ludzi. W p³ywaniu wybrali supersetkê.
Piêædziesiêcioro kandydatów wraz z trenerem i zatrudnion± niedawno
niemieck± specjalistk±... zniknê³o. Nie wiadomo gdzie s±, gdzie trenuj±.
Wynurz± siê zapewne przed olimpiad±.