[Przejdź do: kart | menu | głównej zawartości | Prawa kolumna]
Lewe menu: Wywiady Przeglądu Sportowego

Ankieta

Ile wygramy z Armenią w el.ME?

Główna zawartość:

Cztery rekordy świata w Melbourne

2007-03-27 17:09

Zdjęcie: Michael Phelps

Michael Phelps

PS

Od początku pływackich mistrzostw świata w Melbourne mówiło się o tym, że najgłębszy basen w historii będzie sprzyjał uzyskiwaniu rewelacyjnych wyników. Prognozy sprawdziły się dopiero trzeciego dnia zawodów. Worek z rekordami świata rozwiązał w pierwszym z finałów Amerykanin Michael Phelps.

Zdjęcie: Paweł Korzeniowski

Paweł Korzeniowski

PAP

To był jeden z najbardziej oczekiwanych wyścigów tych mistrzostw. O złoto na 200 m stylem dowolnym mieli walczyć Phelps z Holendrem Pieterem van den Hoogenbandem. Z trybun przygotowania obu zawodników oglądał rekordzista świata Australijczyk Ian Thorpe, który w ubiegłym roku zakończył karierę.

Van den Hoogenband wyglądał na bardziej rozluźnionego. Uśmiechnięty machał w stronę ubranych na pomarańczowo kibiców. W tym czasie Phelps zamyślony, stojąc zupełnie nieruchomo spoglądał w wodę. Na wywołanie jego nazwiska przez spikera nawet nie zareagował.

Od słupków oderwali się niemal jednocześnie. Chwilę płynęli pod wodą. Pierwszy wynurzył się Phelps i już nie oddał prowadzenia. Na prostych van den Hoogenband mógł z nim walczyć jak równy z równym, ale na każdym nawrocie Amerykanin zyskiwał cenne ułamki sekund.

Do mety dopłynął niezagrożony w czasie 1.43,86. Holender był wolniejszy o 2,42. Trzecie miejsce z wynikiem 1.46,28 zajął rewelacyjny 17-letni Koreańczyk Tae Hwan Park, który w niedzielę zdobył dla swojego kraju pierwszy medal, w dodatku złoty (na 400 m kraulem), w historii MŚ.

Phelps spojrzał tylko na tablicę wyników i z impetem w geście triumfu podniósł do góry wyciągniętą pięść. Rekord "Torpedy" poprawił o 0,20. Chwilę później podziękował za wspaniały wyścig dwóm najgroźniejszym rywalom. Po kilkunastu minutach, tuż po dekoracji, przy dźwiękach piosenki "Born in the USA" Bruce'a Springsteena podczas rundy honorowej wokół basenu publiczność zgotowała Amerykaninowi owację na stojąco.

"Czułem, że płynę szybko, ale nie liczyłem na taki wynik. Nie sądziłem, że złamię granicę 1.44. Myślałem raczej o jakimś bardzo małym haczyku. To był chyba jeden z tych idealnych wyścigów, w których wszystko wychodzi. Parę takich już za mną, inne przede mną" - powiedział po starcie Phelps.

Van den Hoogenband, który wygrał na tym dystansie podczas igrzysk olimpijskich w Sydney, ale nigdy nie wywalczył tytułu mistrza świata, stwierdził w rozmowie z Amerykaninem: "Płynęło mi się znakomicie. Sądziłem, że będę w stanie z tobą walczyć. Ale zmieniłem zdanie po pierwszym nawrocie. To właśnie tym mnie pokonałeś".

Nie minęło jeszcze pięć minut, a wzdłuż basenu w Rod Laver Arena znowu zapłonęły ognie obwieszczające ustanowienie rekordu świata. Amerykanka Natalie Coughlin nie dała szans rywalkom na 100 m stylem grzbietowym. Dystans pokonała w 59,44, o 0,43 szybciej niż przed niespełna pięcioma laty w Ford Lauderdale.

Rekordzistkę świata próbowała gonić Laure Manaudou. Nie udało się. Ale płynąc "na plecach" Amerykanki Francuzka została drugą kobietą, której na 100 m grzbietem udało się zejść poniżej minuty. Jej wynik to 59,87. Trzecie miejsce zajęła Japonka Reiko Nakamura - 1.00,40.

Na 1500 metrów długo poniżej rekordu świata płynęła Amerykanka Kate Ziegler. Ostatecznie skończyło się tylko na rekordzie MŚ - 15.53,05. Znakomicie taktycznie rozegrała wyścig Szwajcarka Flavia Rigamonti. Na ostatnich 200 m znacznie zbliżyła się do reprezentantki USA, ale ta na ostatniej długości basenu odparła atak i niezagrożona dopłynęła do mety. Rigamonti straciła do niej 2,33.

Kolejny finał to znowu popis Amerykanina. Aaron Peirsol narzucił straszliwe tempo na 100 m stylem grzbietowym i stał się pierwszym pływakiem, który na tym dystansie uzyskał rezultat poniżej 53 sekund. Dotąd rekord świata Peirsola wynosił 53,17. We wtorek wyśrubował go do poziomu 52,98. Drugi z wynikiem gorszym o 0,52 dotarł jego rodak Ryan Lochte.

Na zakończenie dnia kibice wreszcie doczekali się medalu Australijczyka. Leisel Jones nie zawiodła na 100 m stylem klasycznym i zwyciężyła z rezultatem 1.05,72, nowym rekordem MŚ. Do 75. metra zaciętą walkę toczyła z nią Amerykanka Tara Kirk, ale na finiszu musiała uznać wyższość gospodyni.

W międzyczasie odbyły się ważne z polskiego punktu widzenia półfinały 200 m kraulem kobiet i 200 m delfinem mężczyzn. Na tym pierwszym dystansie, jak przystało w dniu rekordów, rekord świata ustanowiła Włoszka Federica Pellegrini. Wynik 1.56,47 jest o 0,17 lepszy od znajdującego się od blisko pięciu lat na czele tabel rezultatu Niemki Franziski van Almsick.

Pellegrini wygrała w serii z Niemką Anniką Lurz - 1.56,67 i Otylią Jędrzejczak - 1.57,19. Czwarte miejsce zajęła Manaudou, ale ona miała już w kościach wieczorne finały na 100 m grzbietem i 1500 m kraulem. Na tym pierwszym dystansie wywalczyła srebro. Drugi odpuściła po 300 metrach. Płynąc treningowo uplasowała się na ósmej pozycji.

Do finału zdąży wypocząć i będzie walczyła o medal. Podobnie zresztą jak Amerykanka Katie Hoff, która wygrała drugą serię półfinałową, a w sumie miała czwarty wynik półfinałów. "Dziewczyny są niezwykle mocne - mówiła po starcie Jędrzejczak, sześciokrotna medalistka MŚ. Ja popłynę jak najszybciej będę mogła i zobaczymy co to będzie oznaczało".

16., ostatnie miejsce półfinałów zajęła Paulina Barzycka. Zawodniczka AZS AWF Warszawa jest w słabej formie. Najlepiej niech świadczy o tym wynik 2.01,35, gorszy o ponad 2,5 s od rekordu życiowego.

Z siódmym wynikiem do finału 200 m delfinem wszedł broniący tytułu Paweł Korzeniowski. Polak pokonał dystans w 1.56,30, a po starcie narzekał na to, że nie może przełożyć dyspozycji z treningów na zawody. "Czuję jakąś blokadę" - stwierdził zagadkowo.

Żadnej bolady nie czuje za to Phelps, który nieco ponad godzinę po pojedynku z Pieterem van den Hoogenbandem w cuglach wygrał swoją serię. Jego wynik 1.55,13 jest najlepszym rezultatem półfinałów. W finale nie będzie na niego mocnych. Korzeniowskiemu pozostanie walka o pozostałe medale, chociaż dosyć niespodziewanie do drugiego stopnia podium może pretendować praktycznie każdy z tej czołowej ósemki świata.

W skandalicznych okolicznościach w półfinale startował Łukasz Drzewiński. W eliminacjach 23-letni zawodnik miał 17. wynik i myślał już tylko o starcie w sztafecie. Jednak kiedy szedł na popołudniowy trening dowiedział się od polskich dziennikarzy, że Węgier Tamas Kerek Jarto zrezygnował ze startu (oszczędza siły na 200 m st. zmiennym) i na liście startowej do półfinałów pojawiło się jego nazwisko.

"Organizatorzy nikogo z naszej ekipy nie zawiadomili. Szczęście, że przyszedłem tutaj na trening. Ale strój miałem już przypadkowy, doniesiony w ostatniej chwili przez kolegów. Poza tym gdybym wiedział, że startuję to inaczej rozplanowałbym dzień" - narzekał Drzewiński, któremu czas 1.58,67 dał 15. pozycję.

W środę odbędą się trzy polskie finały: Otylii Jędrzejczak na 200 m kraulem, Przemysława Stańczyka na 800 m kraulem i Pawła Korzeniowskiego na 200 m delfinem. Według optymistycznej wersji na wszystkich dystansach jest szansa na medal.

Środowe starty reprezentantów Polski:


eliminacje
- 50 m st. grzbietowym - Iwona Lefanowicz
200 m st. motylkowym - Otylia Jędrzejczak

półfinały i finały
200 m st. motylkowym F - Paweł Korzeniowski
200 m st. dowolnym F - Otylia Jędrzejczak
200 m st. motylkowym - Otylia Jędrzejczak
800 m st. dowolnym F - Przemysław Stańczyk


PAP

[Scyzor]

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
do ryby
28.03.07

2007-03-28 08:07:17
o czym ty marzysz czlowieku,rekordy bija inni ale nie Polacy;poprostu bez formy polscy plywacy;konczy sie polskie plywanie;nawroty maja najgorsze a to jest podstawa wygrywania w plywaniu!
Nawroty Korzeniowskigo
GoldCoastSurfer

2007-03-28 01:07:53
Po kazdym nawrocie w pol finale tracil dystans co najmniej pol dlugosci ciala do zawodnikow z sasiednich torow.Odbijal sie od sciany o 0.1-0.2 sek. przed nimi, a po wynurzeniu byl o pol dlugosci za nimi.Slabe odbicie i plyniecie pod woda ,za szybkie wynurzenie? Cy inni tez sa slabsi w tym departamencie?. P.Otylia lepsza w nawrotach,ale wciaz traci do rywalek.Jakos trenerzy nie potrafia tych podstawowych mankamenow wyeliminowac.Przez lata!
BĘDZIE ZŁOTO
ryba

2007-03-27 22:31:51
Otylia jest najlepsza, wygra i pobije RŚ. Jeśli Korzeniowski i Stańczyk poprawią rekordy Polski - jutro mogą być 3 medale.
ON
RADOSŁAW TROJNACKI

2007-03-27 18:32:53
NAJWIĘKSZĄ GWIAZDĄ MŚ JEST MICHAEL PHELPS.