- Nie trenowaliśmy rano w Brisbane. Nie mogliśmy sobie pozwolić na
stratę jeszcze jednej jednostki treningowej, więc mimo męczącej podróży
trzeba było na trochę wskoczyć do wody i się popluskać. Zresztą sam
trening nie był zbyt wyczerpujący. Bardziej zmarnowało nas długie
jechanie autobusem w tutejszych korkach. Tak blisko przed mistrzostwami
musimy trzymać się planu, każde odstępstwo może się odbić na wyniku -
powiedział główny trener kadry Paweł Słomiński.
W Brisbane poza Katarzyną Baranowską nikt nie narzekał na poważniejsze
problemy zdrowotne. Podopiecznej trenera Mirosława Drozda odnowiła się
kontuzja kolana. Ze startów indywidualnych na pewno zrezygnuje, ale
prawdopodobnie popłynie w sztafecie.
Baranowska wznowiła treningi dopiero kilka dni temu. Wcześniej przez
tydzień lekarze różnymi sposobami próbowali wyleczyć uraz. Problem
pojawił się kiedy rozerwał się jej zrost po przeprowadzonej niedawno
artroskopii. Poza treningami nosi specjalną opaskę, w której co pewien
czas uzupełnia kostki lodu.
Jej kontuzja to indywidualny dramat, ale także kolejne osłabienie
sztafety 4x200 m stylem dowolnym. Wcześniej ze składu na MŚ wypadła
Joanna Budzis. Wiadomo, że w eliminacjach nie popłynie Otylia
Jędrzejczak. W tej sytuacji awans do finału bardzo się oddala.
Pozostaje walka o kwalifikację do igrzysk olimpijskich w Pekinie -
uzyskuje ją 12 najlepszych sztafet.
- Pomijając kłopoty Kasi to ze zgrupowania w Brisbane jestem bardzo
zadowolony. Wszyscy pracowali ciężko i z pełnym zaangażowaniem. Jestem
pewny, że fizycznie zawodnicy są świetnie przygotowani. Po zejściu z
obciążeń mieliśmy przebłyski wysokiej formy. Ale w związku z tym, że
jest to okres spokojniejszej pracy, a większego odpoczynku to trudno
stwierdzić jednoznacznie w jakiej zawodnik jest formie. Bardzo żałuję,
że będąc w Brisbane nie mogliśmy wystartować w jakimś mityngu, ale tam
w tym czasie po prostu nie było żadnej imprezy pływackiej. Dlatego
formę zawodników poznamy tak naprawdę podczas startów - mówił Słomiński.
Dobra kondycja fizyczna i brak chorób to wielka zasługa, jak podkreślił szkoleniowiec, ekipy medycznej.
- Niektórzy dziwią się, że na taką grupę jest aż trzech lekarzy i
trzech masażystów. Ale właśnie tak powinien wyglądać nowoczesny zespół.
Oni przy tych 17 zawodnikach są przez cały dzień, pracują naprawdę
ciężko. Wyobraźmy sobie co byłoby przy połowie tego sztabu. Zawodnicy
staliby w kolejkach do masażu, do zastrzyku. To byłby dramat. Dodam
tylko, że niektóre ekipy zazdroszczą nam profesjonalizmu. W Brisbane
przyjeżdżali do nas leczyć się zawodnicy ze Słowenii, Izraela i jeszcze
kilku ekip. Sami nie mają takiej opieki, a przecież to teraz jeden z
elementów, który składa się na dobre przygotowanie do startów -
podkreślił Słomiński.
W hotelu razem z Polakami mieszka kilkanaście ekip biorących udział w
MŚ. Najwięcej jest Niemców - ponad 100 osób. Polacy z 27 osobami
stanowią jedną czwartą tego. Ale są też mniejsze reprezentacje, na
przykład węgierska czy słoweńska.
W piątek kadrowicze będą mieli dwa treningi. Pierwszy po ósmej na głównym basenie.